................................................

Pani Weronika (l.24) żyła z alergią przez całe swoje dorosłe życie. Najtrudniej było jej w towarzystwie zwierząt, bo łzawienie i lejący katar pojawiały się zawsze, bardzo gwałtownie i nie odpuszczały łatwo. Leki przeciwalergiczne zmniejszały dolegliwości ale nie zawsze całkowicie, no i oczywiście nie jest wskazane ciągłe ich zażywanie. Alergie na rośliny pojawiały się u pani Weroniki sezonowo i również utrudniały codzienne funkcjonowanie.

Oprócz tego – w rodzinnym domu królowały dwa koty… Pani Weronika mieszkała już osobno, ale jednak wizyty krótsze i dłuższe zdarzały się.

Kiedy zaczęłyśmy robić zabiegi, z tygodnia na tydzień odnotowywała poprawę. Aż po kolejnym, może trzecim czy czwartym zabiegu, odwiedzając swój dom rodzinny na dłużej, zorientowała się, że obecność kotów nie powoduje już załzawionych oczu i lejącego się strumieniami kataru. Pani Weronika do tego stopnia niedowierzała tak dużej zmianie, że koty, wobec których zachowywała zwykle jednak pewien dystans, zapraszała teraz na swoje kolana. Śmiałyśmy się nawet, że testowała skuteczność Terapii Bowena wsuwając nos w kocie futerko.

W przypadku alergii sezonowych, związanych z pyleniem, bardzo skuteczne jest przyjąć kilka zabiegów tuż przed sezonem pylenia, czyli na samym początku wiosny. Taka profilaktyka zabezpiecza zwykle daną osobę na cały sezon, aż do kolejnej wiosny z roku na rok zmniejszając intensywność objawów.