historia pary pragnącej mieć dziecko


................................................

Pani Kasia i pan Piotr przyjechali do mnie kilkadziesiąt kilometrów. Wybrali spokojne życie z dala od miasta, ale oboje byli zatrudnieni na stanowiskach sprzedażowych - spędzali dużo czasu w samochodzie, w drodze do potencjalnych klientów oraz na rozmowach telefonicznych.

Od ponad sześciu lat starali się o dziecko i  mimo, że oboje obiektywnie zdrowi, ciąży wciąż nie było...

Mieli za sobą kilka prób in vitro, również bez sukcesu...

Pani Kasia dzwoniła do mnie czasem parkując samochód - czy może przyjść 10, 15, czy 7 minut wcześniej, szkoda jej było każdych pięciu minut. Wchodząc rozmawiała przez telefon i wychodząc już go uruchamiała.

Szybko zauważyła, ze zabiegi Techniką Bowena ją uspokajają, że przestała tak się spieszyć... nawet mówić zaczęła wolniej. Wspólnie obserwowałyśmy, nierzadko ze zdziwieniem, jak jej organizm z zabiegu na zabieg pokazywał nam swoje kolejne tajemnice... Niektórych naprawdę nie byłyśmy w stanie całkowicie odczytać - były bóle, wysypki, swędzenia... Ale przede wszystkim dużo pozytywnych zmian: uspokojenie, wyciszenie, pozbycie się napięć, naprężeń i bólu,  wyregulowanie i zharmonizowanie cyklu.

Pan Piotr także przychodził na zabiegi , które pomagały mu czasem z problemami ruchowymi, nadwyrężonymi plecami, z przeżywaniem stresu i zmęczenia...

Para zdecydowała się na kolejną próbę in vitro, był to ostatni pojedynczy zarodek, zainplantowany prawie po roku naszych spotkań i terapii. Po wielu wcześniejszych niepowodzeniach, trudno było teraz przywiązać się do tej myśli zbyt mocno, ale widziałam u moich pacjentów dużo spokoju i wyciszenia. Tym razem ciąża udała się, przebiegała bardzo harmonijnie, co obserwowałam wykonując czasem zabiegi w czasie jej trwania, i ostatecznie w czerwcu tego roku przyniosła rodzicom zdrowego wspaniałego synka....